Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Elin Johansen

Niewydane sagi


Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates
Email
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Sol   
sobota, 26 kwietnia 2014 17:18
Margit Sandemo – narzędzie diabła?
Sierpień 2002
 
 
diabMargit Sandemo urodziła się w 1929 roku i jest płodną pisarką. Urodziła się w Norwegii, ale wychowywała się w Norwegii i Szwecji. Jest autorką około 171 książek. W sumie jej książki sprzedały się w około 37 milionach egzemplarzy!
 
Margit jest chyba najlepiej znana z serii książek Saga o Ludziach Lodu. Seria składa się z 47 tomów. Z jaką energią i inspiracją została napisana! Pytamy jednak: Kto stoi za tym natchnieniem? Jedynym faktem jest to, że sama przyznaje, że nie przeszła przez to sama. W wywiadzie dla Aftonbladet mówi: Ktoś stał za moimi plecami i mnie popędzał. Inaczej nigdy bym nie potrafiła, mówi. Ci, którzy przeczytali cały cykl Sagi o Ludziach Lodu i dotarli do 47 tomu, który nosi tytuł Czy ktoś tam jest? Mogli się o tym przekonać. Ta część zawiera dopisek. Nazywa się Rzeczywistość zza historii, gdzie autorka pisze o tym, jak powstała seria. Możemy odtworzyć tutaj coś z tego, co mówi Margit Sandemo w tym postscriptum. Inspiracja pojawiła się, kiedy w dodatku niedzielnym ujrzała obraz z kościoła, przedstawiający kobietę i diabła. Pisze o tym w następujący sposób: To był 1980 rok i pamiętam, że przeżyłam gwałtowny wstrząs na widok malarstwa kościelnego. Wstrzymywałam oddech przez dłuższy czas, a wrażenia i impulsy przelewały się przeze mnie. Na przestrzeni kwadransa miałam w głowie trzy pierwsze książki.diab 47
 
Ponadto pisze o tym doświadczeniu: Goniły mnie dziwne stłumione emocje, byłam przerażona, to wszystko przyszło zbyt nagle, było zbyt intensywne i trudne. Obecnie nie jestem przyzwyczajona do takich impulsów, które rozwija się w romansach, ale to było coś innego. O wiele silniejsze i atrakcyjniejsze niż cokolwiek czego doświadczyłam w ten sposób.
Zauważamy, że pierwsza inspiracja przyszła, kiedy zobaczyła zdjęcie kobiety i diabła. Ponadto, że było to silnie przekonujące. Możemy już tutaj wychwycić pewną wskazówkę, kto stoi za tą inspiracją.
 
Dodatkowe cytaty autora z tego dopisku: Po tym, jak napisałam trzy rozdziały w jakimś… transie, jak niemal to nazywam, wszystko stało się dla mnie bardziej przejrzyste. Nie tylko ja sama to piszę.
Było to równoległe istnienie:… Ludzie Lodu odczuwali coś więcej, niż tylko cień Tengela Złego. Ja, pisząc o nich, odczuwałam to samo, zupełnie jakby ktoś pragnął, aby jego historia została opowiedziana. Pierwsze tomy pisałam w stanie pewnego rodzaju dzikiego szaleństwa, bez przerwy, jakby od tego zależało moje życie.
Nie miał chwili spokoju, zrywałam się w środku nocy, czasami byłam ścigana i zmuszana do pisania. Usłuchałam głównego wydawcy, Arnesena, i starałam się być ostrożna w sprawach okultystycznych. Ale nie łatwo było je rozpoznać. Zgromadziły się na górze niczym bańka, która prędzej czy później musi pęknąć. Stało się to w 13 tomie, zatytułowanym Ślady szatana. Nie mogłam już tłumić tego, co istniało w tle całej historii, wszystkich tajemniczych i mistycznych zjawisk oraz nadnaturalnych zdolności, jakie miało wielu członków rodu.
Jednak w ostatnich latach, po tym, jak zaczęłam pisać o Ludziach Lodu, coś się zmieniło… Coś absolutnie niewytłumaczalnego. W godzinach porannych często miewałam niejasne wrażenie obecności jakiegoś dużego, mrocznego, całkowicie dominującego cienia – ale nie mogłam uchwycić jego obrazu. Czasem przypominał coś innego. Coś koło mnie przebiegało czy też pełzało; stworzenia, które wpatrywały się we mnie uważnymi, dziwnymi oczami.
 
Te różne cytaty są atrakcyjne same w sobie. Jest to wyraźne odniesienie do mocy ciemności, co także wyróżnia Sagę o Ludziach Lodu, która jest pełna elementów okultystycznych, demonów, itp. Kiedy Margit Sandemo pisze o demonach,  prezentuje nam je w zupełnie innym sposób, niż ukazuje je Biblia. Pisze: Demony, na przykład. Oczywiście, to one przemykały się ukradkiem w moich snach. Z czasem rozpoznałam je wszystkie. Chętnie o nich opowiadam. Próbowałam złagodzić kilka demonów, „oddemonizować” je – o ile jest takie słowo. Wiele osób bowiem całkiem niepotrzebnie się ich lęka, tyle się mówi o tym, że mogą się wcielać w człowieka, i o egzorcyzmach. Kto wymyśla podobne głupstwa? A może to starania sfanatyzowanych na tle religijnym mężczyzn o zdobycie dominacji nad głupimi kobietami?
 
Chciałam, żeby demony przedstawiły się z nieco sympatyczniejszej strony, stały się mniej groźne. Nikomu to nie zaszkodziło. Demony mogą się okazać bardzo interesujące, a nawet pociągające, jeśli tylko przestaniemy łączyć je ze złem.
Demony nie są z pewnością tak atrakcyjne, jak Margit Sandemo próbuje je przedstawić. Nic nie może być bardziej niszczące, niż przekonanie ludzi i doprowadzenie ich do konfliktu z tymi szatańskimi istotami.
 
Margit Sandemo pisze również inne niezwykłe rzeczy w zakończeniu książki. Chodzi o szwedzką parę, która bada zjawiska paranormalne i która uważała, że może Margit nie napisała tych książek sama. Szwedzka para chciała zbadać, kto za tym stoi. Sandemo pisze o tym doświadczeniu: Chciałabym znaleźć się w równoległym świecie, szarym, w którym wszystko jest znane, duchy, demony, a więc oczekiwałam podróży.
Autorka przeniosła się w świat duchów i spotkała tam kogoś, kogo opisuje w następujący sposób: Wiedziałam, naturalnie, kto przede mną stoi. To był ów upadły anioł światłości, niebywale wysoki, ze skrzydłami od podłogi do sufitu, piękny niczym bóg i połyskliwie czarny. Emanowała z niego taka godność, tak nieprawdopodobny autorytet, że bałam się, iż serce mi pęknie od wysiłku, jakim było samo patrzenie na niego. Nigdy w życiu nie potrafiłabym wyobrazić sobie tego rodzaju istoty!
 
Opisałam go co prawda w tomie dwudziestym dziewiątym „Miłość Lucyfera”, ale nie przypuszczałam, że zechciałby mi się ukazać. Nie powiedział nic, ja także nie. Odbierałam jednak myśli napływające do mego mózgu. Wyrażały coś jakby zadowolenie ze mnie, ale też zniecierpliwienie, może nawet bardziej właśnie zniecierpliwienie.
To objawienie o inspiracji autorki znajduje się w ostatniej części serii. Jak wielu z nas nie miało wtedy świadomości o wiadomościach starego uwodziciela w książce po książce? Diabeł chce w różny sposób dotrzeć do ludzi. Są ludzie, którzy przekazują pokusy, które pochodzą od diabła i jego duchowych mocy. Tych, które pracują na wysokich stanowiskach, uzyskując wiadomości od ludzi na ziemi, aby zniszczyć ich życie na wieczność.
 
Tytuł ostatniej książki jest wystarczająco atrakcyjny: Czy ktoś tam jest? To odnosi się do najwyższych kręgów niebieskich. Biblia daje odpowiedź, które z istnień tam działają, a także ukazuje sposób w jaki można się przed nimi bronić: Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. EF 6:12-13
 
 
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Statystyki

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj115
mod_vvisit_counterWczoraj258
mod_vvisit_counterW tym tygodniu1338
mod_vvisit_counterTydzień temu1609
mod_vvisit_counterW tym miesiącu4133
mod_vvisit_counterMiesiąc temu7011
mod_vvisit_counterOgółem437823

ShoutBox