Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Elin Johansen

Niewydane sagi


Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates
Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Sol   
czwartek, 23 lutego 2012 18:13

Margit Sandemo

Krótka informacja pisarki na temat jej wizji świata, w którym żyli Madragowie, Silinowie i Lemurowie.

 

 

 

Silinowie, jaszczurze plemię, pojawili się na Ziemi w okresie geologicznym zwanym perm, datowanym na około 220 milionów lat temu. Madragowie pojawili się znacznie później, w jurze, około 170 milionów lat temu. Kiedy na Ziemi znaleźli się Lemurowie, nie wie nikt.

Wymienione daty odnoszą się do przodków tych plemion, wszystkie gatunki bowiem rozwijały się przez tysiące, a nawet miliony lat, aż do czasów, w których żyli Chor i jego przyjaciele, co miało miejsce w epoce mioceńskiej, w erze kenozoicznej. Miocen to stosunkowo „młoda” epoka, rozpoczęła się bowiem przed 25 milionami i trwała zaledwie 14 milionów lat. Era kenozoiczna dzieli się na dwa okresy: trzeciorzęd i czwartorzęd. My żyjemy w czwartorzędzie. Przyjmijmy więc najogólniej i dla uproszczenia, że czas, w którym żyli Madragowie, to trzeciorzęd.

W okresie jurajskim, który przypada na tak zwany środkowy wiek Ziemi, świat wyglądał zupełnie inaczej niż, obecnie. Istniały cztery części tego świata. Eurangara obejmowała większą część dzisiejszej Azji i Europę Północną. Na południe od niej położona była Gondwana, ogromny kontynent obejmujący dzisiejszą Amerykę Południową, Afrykę oraz Półwysep Arabski. Na północ od Gondwany znajdowała się legendarna Atlantyda, położona na obszarze obecnej Ameryki Północnej, Oceanu Atlantyckiego oraz Grenlandii. Najdalej na południe znajdowała się czwarta część świata, Australis.

Poszczególne części oddzielało od siebie morze. Morze, którego forma i rozmiary kształtowały się w toku dziejów Ziemi. W okresie jurajskim było on wąskie i kryło na swoim dnie południowe części obecnej Europy oraz północne krańce Indii, a także wąski przesmyk między nimi. Owo morze, czy inaczej ocean światowy, według wszelkiego prawdopodobieństwa istniało już w okresie prekambryjskim, najstarszym okresie Ziemi, przed miliardami lat. Wtedy jednak wyglądało inaczej, a jego pozostałością jest częściowo Morze Śródziemne.

Przed i w okresie istnienia Lemurów morze światowe bardzo się powiększyło. Okres trzeciorzędu był dla kuli ziemskiej czasem wyjątkowo niespokojnym. Część Atlantydy zniknęła we wzburzonych falach i została po niej tylko wyspa, na której później rozwinęło się legendarne państwo. Ameryka Północna jednak pozostała po katastrofie, miała tylko inny kształt niż obecnie, ale stanowiła właściwie w pełni uformowany kontynent.

Gondwana została podzielona na dwoje, podobnie jak Eurangara, którą część geologów nazywa Laurazją. Natomiast, co dziwne, Skandynawia przetrwała wszystkie zmiany i dopiero później, w okresach lodowcowych, terytorium skandynawskie zmieniło charakter, o czym zresztą będziemy jeszcze mówić w Sadze o Czarnoksiężniku.

Sławne morze eurazjatyckie w epoce trzeciorzędu otworzyło się i pochłonęło Indie dochodząc aż do Oceanu Lodowatego poprzez góry Ural, ogromne połacie Rosji i Syberię. Południowe - wschodnia część Eurangary nazywa się Cathay (porównaj z rosyjską nazwą Chin, która brzmi „Kitaj”). Na południe od Indii powstał niewielki nowy kontynent: Lemuria.

Tak więc Lemuria jest właściwie starsza niż Atlantyda. Początkowo była połączona z Gondwaną i Australis oraz z obecnymi południowymi Indiami. Podczas jednak gdy Indie zniknęły w głębinie morza światowego, wyłoniła się Lemuria, tworząc kontynent, który rozciągał się od Madagaskaru do Malediwów. Później miała się Lemuria jeszcze bardziej powiększyć i powstało na niej ogromne państwo.

Druga wielka część Gondwany stała się Ameryką Południową. I tutaj trzeba powiedzieć o czymś wielce interesującym: pomniki cywilizacji, która dawno temu uległa zagładzie, nazywane są Mu od licznych znaków, nadal istniejących a wyrytych w glinie i kamieniu. Owe znaki przypominają te nieliczne ślady, jakie pozostały po Lemurii.

Mieszkańcy Lemurii, a po nich również Atlantydzi, posiadali znaczną wiedzę naukową, zwłaszcza w dziedzinach takich, jak mechanika, chemia, fizyka i psychologia. Znana im była elektryczność i energia atomowa, potrafili posługiwać się laserami i innymi źródłami spójnych wiązek światła. Do ich największych osiągnięć badacze zaliczają wykorzystanie energii słonecznej, znali olbrzymie odbijające światło kryształy. Największy z nich przechowywano w Świątyni Słońca. Kult Słońca i Światła pojawia się w większości teorii na temat zaginionej cywilizacji. Wiele z nich mówi też o posiadających magiczną siłę kryształach. Por. Murry Hope, Atlantyda - mit czy rzeczywistość? Wydawnictwo Medium, Warszawa 1994 (przyp. tłum.).

Dwa z takich znaków są identyczne z tymi, które symbolizują dawną Gondwanę. Jeden oznacza „Kraj, który pogrążył się w morzu”, a drugi nazwę kraju „Mu”. Są to te znaki, które Dolg znalazł w wielu miejscach, kiedy poszukiwał Świętego Słońca:

 

„Kraj, który pogrążył się w morzu”      „Mu”

(Słońce, które gaśnie)

 

Nie należy się przy tym specjalnie przejmować faktem, że obecnie istnieje gatunek małpiatek nazywany lemurami, o których twierdzi się czasami, że są potomkami jakiegoś prastarego ludu. Obrażalibyśmy pierwotnych Lemurów. Poza tym jednak te małpiatki są śliczne i bardzo tajemnicze. Żyją na Madagaskarze, wiele gatunków bytuje na ziemi, chodzą na dwóch nogach dziwnie, jakby podbiegając. Jeden z gatunków małpiatek, indri, otrzymał swoją nazwę przez pomyłkę. Tubylcy, wskazując na podskakujące lemury, wołali do pewnego zoologa: „Patrz! Patrz! (Indri, indri!)”, on zaś sądził, że zwierzęta tak właśnie się nazywają. Są bardzo ładne i dostojne. Ale żeby miały być w przeszłości ludźmi? Nie, nie sądzę. Chciałabym tylko dodać, że mają wielkie i całkiem czarne oczy.

Poza tym Cień, Dolg i ich pobratymcy mieli oczy niemal takie jak surykatki na pustyni Kalahari, owe zwierzęta, które mogą zbite w gromadkę stać na tylnych nogach, obracając to w tę, to w tamtą stronę swoje ciekawskie główki. Albo jak cybeta. Niezwykle oczy! Dokładnie takie same jak oczy Dolga. Dolg jednak nie był taki owłosiony jak te stworzenia. Poszukaj w jakim,, atlasie zoologicznym zdjęcia surykatki lub cybety, a dowiesz się, jakie oczy miał Dolg. W swojej poza tym najzupełniej ludzkiej twarzy.

Ostatni Lemurowie, wysocy, szlachetni, podobni do ludzi, żyli więc w epoce trzeciorzędu i w początkach czwartorzędu, ale na długo przedtem, zanim, jak się sądzi, pojawili się na Ziemi ludzie.

Wtedy wydarzyły się na naszej planecie okropne rzeczy. W początkach miocenu wygląd świata zaczynał przybierać znaną nam formę, kontynenty odsuwały się od siebie lub zbliżały, gigantyczne łańcuchy górskie wyłaniały się z dna wielkiego morza, a jednocześnie lądy przecinały morze wielkimi przestrzeniami. Powoli wszystko się układało i uspokajało, na zachodzie wyłoniły się Alpy, Karakorum i Himalaje na wschodzie, zaś na północy Ural.

Andy i Góry Skaliste na zachodniej półkuli były o wiele starsze, ale powstały w podobny sposób, w środkowym wieku Ziemi.

Wszystko to wydarzyło się oczywiście miliony lat temu. Himalaje i Karakorum zostały właściwie stworzone po części z wielkich północnych formacji lądowych, przeważnie jednak z pokładów morskiego dna, które zostały wyniesione w górę, niekiedy powoli i niezauważalnie przez nieprawdopodobnie długi czas albo oszałamiająco szybko w wyniku ruchów skorupy ziemskiej, czemu towarzyszył potworny huk; wielkie masy wyłaniały się z morza i tworzyły góry do 9 tysięcy metrów ponad jego poziom. Świadectwa tego, co się stało, znajdujemy w warstwach z eocenu (druga, wcześniejsza epoka trzeciorzędu), na przykład muszle z dna morskiego znalezione w Himalajach na wysokości 6 tysięcy metrów. Himalaje były początkowo znacznie wyższe niż obecnie i w wyniku rozmaitych procesów zniżyły się do obecnej wysokości.

To samo odnosi się do Alp. Przyczyną tych zjawisk był fakt, że poszczególne części świata znajdowały się w nieustannym ruchu, zbliżały się do siebie, aż dochodziło do zderzenia. Te same procesy zachodzą obecnie na przykład na Islandii, gdzie ruchy tektoniczne powodują wybuchy wulkanów i trzęsienia ziemi, a także w Kalifornii, która wciąż żyje w oczekiwaniu wielkiej katastrofy sejsmicznej.

W eocenie było wiele trzęsień ziemi i wybuchów wulkanów. Nieco się to uspokoiło pod koniec trzeciorzędu, w okresie wielkiego rozkwitu Lemurów, nigdy jednak nie było całkiem bezpiecznie.

Lemurowie to lud baśniowy i wielu sądzi, że nigdy nie istnieli. Madragowie i Silinowie należą do sagi o Mórim i jego niezwykłym synu, Dolgu.

I jeśli dawne ludy opowiadały sobie o smokach i potworach, to można je zrozumieć. Prawdopodobnie wszystkie straszne potwory z takich epok, jak trias, jura czy kreda, owe latające smoki i paskudne jaszczury, wyginęły. Wymarły w okresie środkowego wieku Ziemi, zwanym też niekiedy czasem wielkiej śmierci. Jednak różne dziwne stwory przetrwały lub pojawiły się nowe w epoce ssaków w trzeciorzędzie.

Istniał na przykład pewien ptak, Phororhacos, mniej więcej taki wysoki jak człowiek, ale z głową rozmiarów głowy konia. Inne znowu przypominały latające jaszczury, a może nawet przetrwały jakieś pokrewne im gatunki, choć w naszych czasach nie natrafiono na ich ślady. Latające jaszczury są przecież podobne do smoków z naszych baśni.

Później pojawił się w Azji największy ziemski ssak, jaki kiedykolwiek istniał. Nazwano go Baluchitherium, miał pięć i pot metra wysokości i siedem i pół metra długości. Traktowany jest jako wczesny przodek nosorożca, choć oba zwierzęta nie są specjalnie do siebie podobne. Megaloceros, wielki jeleń, miał rogi o rozpiętości ponad trzech metrów.

I jeszcze tak zwany tygrys szablastozębny, ogromne drapieżne zwierzę, które stało się pewnie przyczyną tego, że tak wiele gatunków wyginęło. Wszystkie zwierzęta bały się go potwornie, groźny był również dla żyjących wówczas gatunków człekokształtnych.

A poza tym... Może istniały również inne istoty? Nic nam o tym nie wiadomo, ale przecież wciąż się dokonuje odkryć. Właśnie niedawno odkryto, że człowiek jest gatunkiem znacznie starszym, niż do niedawna sądzono.

No i mamy, rzecz jasna, prawo do odrobiny fantazji. Ten, kto zachował fantazję, pozostanie młody, i duchem, i ciałem, znacznie dłużej niż ten, kto nigdy nie pozwolił myślom płynąć swobodnie. Dotyczy to wszystkich, od matematyków poprzez ludzi pracy fizycznej, aż do poetów:

O jednej sprawie jeszcze dotychczas nie wspomniano. Mianowicie o nazwie tego eurazjatyckiego morza, które przestało istnieć.

To było Tethys. Inaczej zwane Tetydą.

Nazwa, która przyczyniła Móriemu i jego rodzinie wielkiego bólu głowy, ponieważ do niczego nie pasowała.

 

 

Kliknij, aby powiększyć

Epoka eocen mini

 

Kliknij, aby powiększyć

Epoka Jurajska mini

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Statystyki

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj18
mod_vvisit_counterWczoraj194
mod_vvisit_counterW tym tygodniu212
mod_vvisit_counterTydzień temu1249
mod_vvisit_counterW tym miesiącu3297
mod_vvisit_counterMiesiąc temu4252
mod_vvisit_counterOgółem425751

ShoutBox